11 kwietnia o godz. 17 wybraliśmy się do Opery Nova w Bydgoszczy na przedstawienie Giuseppe Verdiego pt.: "Trubadur". Dla niektórych z nas było to wielkie wydarzenie. Mieliśmy możliwość zwiedzenia gmachu opery. Dokładnie obejrzeliśmy widownię, orkiestron, scenę i scenografie; byliśmy też za kulisami! Gdy staliśmy na scenie znajdowaliśmy się bezpośrednio pod kominem scenicznym, który ma około 30 metrów wysokości! Po bokach sceny znajdują się tzw. kieszenie, czyli magazyny. Widzieliśmy tam ogromny posąg anioła wykonany na wzór tego, który znajduje się na kopule Zamku Anioła w Rzymie. Pan, który nas oprowadzał, wytłumaczył nam, że w tym miejscu znajdują się największe, mierzące po kilka, kilkanaście metrów wysokości dekoracje (niektórzy mieli nawet okazję trochę je przemieścić ;). Zapoznaliśmy się także z teatralnymi pojęciami takimi jak: sufler, inspicjent. Po 30 min. zakończyliśmy zwiedzanie i udaliśmy się na widownię, ponieważ kurtyna była już opuszczona. Gdy wybił 3 gong, podniesiono kurtynę i przedstawienie się zaczęło. Tłem dla tragicznych losów bohaterów były autentyczne wydarzenia i miejsca w XV-wiecznej Hiszpanii: pałac w Saragossie, góry w Biskai, zamek Castellar. Leonora, dumna arystokratka aragońska, hrabia di Luna, przedstawiciel zacnego rodu, rebeliant Manrico - odważny i romantyczny i Cyganka Azucena - oto czwórka głównych bohaterów "Trubadura". Tłem dla ich losów była odbywająca się w tamtych czasach wojna domowa.
Opera nie wszystkim przypadła do gustu, ale i tak na koniec wszyscy bili brawo. W postać Leonory wcieliła się Halina Fulara - Duda, Manrico - Janusz Ratajczak, Azucena - Małgorzata Ratajczak, hrabia di Luna - Jacek Greszta. Dyrygował - Jerzy Wołosiuk. Najbardziej oklaskiwany był odtwórca roli Manrica. Wielkie ukłony należą się wszystkim aktorom za piękne widowisko, jakie stworzyli.
Chociaż przedstawienie nie wszystkim się spodobało, to dla każdego z nas było to niesamowite przeżycie i jestem pewna, że prędzej czy później znów odwiedzimy operę w Bydgoszczy. ;)
Opera nie wszystkim przypadła do gustu, ale i tak na koniec wszyscy bili brawo. W postać Leonory wcieliła się Halina Fulara - Duda, Manrico - Janusz Ratajczak, Azucena - Małgorzata Ratajczak, hrabia di Luna - Jacek Greszta. Dyrygował - Jerzy Wołosiuk. Najbardziej oklaskiwany był odtwórca roli Manrica. Wielkie ukłony należą się wszystkim aktorom za piękne widowisko, jakie stworzyli.
Chociaż przedstawienie nie wszystkim się spodobało, to dla każdego z nas było to niesamowite przeżycie i jestem pewna, że prędzej czy później znów odwiedzimy operę w Bydgoszczy. ;)
(text by Agata H.)
Zdziwiło mnie jak można tak śpiewać?
OdpowiedzUsuńWieloletnia praktyka.
OdpowiedzUsuń